niedziela, 24 marca 2013

Dublin Cycle Chic

W Lublinie pogoda nie sprzyja i na rowerze przemieszczają się tylko najwytrwalsi, dlatego kontynuujemy cykl wyjazdowy. Poprosiłem ostatnio jednego z rowerowych znajomych, żeby przy okazji kolejnych odwiedzin w Dublinie zapolował na szykownych rowerzystów i efekty tego dzisiaj publikuję. Łatwo nie miał, bo jego pobyt akurat zgrał się ze świętem św. Patryka, a miasto było kompletnie zalane przez świętujących Hiszpanów :)
As bad weather still remains, only toughest cyclists still ride their bikes, so let's continue the overseas series. One of my cycling mates has been asked to take some shots in Dublin, Ireland. Wasn't easy: the city was completely flooded with drunken Spaniards enjoying St Patricks Day :)


piątek, 15 marca 2013

Rowerowa pocztówka z Danii / Bicycle postcard from Denmark

Kilka dni temu dostaliśmy maila od Julii, która jest stałą czytelniczką naszego bloga. Dołączone do niego były zdjęcia z Aarhus w Danii, gdzie Julia była w odwiedzinach u swojej koleżanki, a także krótki tekst, który wraz ze zdjęciami zamieszczamy poniżej. Dziękujemy bardzo za kolejne materiały, które jak zwykle z przyjemnością publikujemy. Takie pocztówki to my lubimy ;)













A oto kilka słów od Julii:


Rowerowa pocztówka z Danii.

Aarhus to miasto, które  bardzo zgrabnie daje się porównywać do Lublina. Jest niewiele mniejsze (choć całkiem spore, jak na duńskie warunki), pełne studentów i zieleni i chociaż Półwysep Jutlandzki kojarzy się raczej z nizinami i depresjami, w Aarhus nie brakuje górek, które mają to do siebie, że jakoś na rowerze zawsze trzeba się wspinać, a nie jechać w dół ;) Na rowerach jeżdżą wszyscy i wszędzie. I jest to zupełnie naturalna sprawa. Jednym z pierwszych zakupów mojej koleżanki, która wyjechała tam na wymianę studencką był właśnie rower, chociaż nigdy wcześniej nie jeździła rowerem po mieście. Nie była zresztą jedyna- właściwie wszyscy jej znajomi zaopatrzyli się w rowery równie szybko, czyli na ogół w pierwszym tygodniu po przyjeździe do Aarhus.

To, że rower jest najbardziej oczywistym środkiem transportu w tym mieście, widać na każdym kroku. Zima wcale nie jest przeszkodą. Kiedy na początku lutego w Aarhus spadł wielki śnieg, ścieżki rowerowe odśnieżane były w pierwszej kolejności. Piesi przecież sobie poradzą, chodniki nadal były białe, kiedy rowerzyści jeździli już w komfortowych warunkach. Przy wszystkich centrach handlowych, urzędach, szkołach, budynkach uniwersytetu, czy przy plaży na rowerzystów czekają stojaki (których chyba zawsze jest za mało). Rowerzyści są w większości i trzeba się do nich dostosować. Należy uważnie wychodzić z autobusu, bo ścieżki rowerowe biegną pomiędzy chodnikiem, a ulicą, również na wysokości przystanku. Po ścieżkach rowerowych NIKT nie chodzi. Nigdy zresztą nie są zbudowane z kostki i trudno je pomylić z chodnikiem. Trzeba jednak zaznaczyć, że rowerzyści także trzymają się zasad i mam wrażenie, że są bardziej zdyscyplinowani niż chociażby mieszkańcy Amsterdamu.

Studenci jeżdżą na uczelnię, ale i wracają na rowerach z imprez. Dobrze jeśli rower jest nieco starszy i wygląda na dość zniszczony, można wtedy uniknąć kradzieży. Czasem jednak „kradzieże” wychodzą na dobre. Słyszałam opowieść o dziewczynie, która wyszła z imprezy i nigdzie nie mogła znaleźć swojego roweru. Kilka dni później pojawił się pod drzwiami jej mieszkania z taką wiadomością „Przepraszam, że zabrałem Twój rower. Byłem zbyt pijany, żeby wracać do domu o własnych siłach. Musiałam to zrobić.  Żeby Ci to wynagrodzić wyczyściłem i przesmarowałem łańcuch.”
Co kraj, to obyczaj ;)

sobota, 9 marca 2013

Prawie wiosna

Jest już prawie wiosna, prawie, bo wczoraj, po kilku ciepłych i słonecznych dnia znowu zaatakował śnieg. Mimo to, jest okazja, żeby po kolejnej długiej przerwie zagościły u nas fotki modnych rowerzystów. Poniżej zdjęcie i foto od Sylwka, a wkrótce krótka korespondencja z Danii.


"Spotkałem go na miasteczku akademickim, był przypięty do barierki, po chwili pojawił się właściciel. Niestety, nie zapytałem o imię, ale dowiedziałem się, że rowerzysta spędził dłuższy czas w Holandii i ma jeszcze 2 inne tzw. holendry. Na koniec zaprosiłem go na Masę Krytyczną. Może się jeszcze spotkamy i zaprezentuje swoje 2 inne rowery z kolekcji, a ja będę miał przy sobie lepszy sprzęt foto. Niestety, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, najlepszy aparat jaki masz, to ten który masz do dyspozycji aktualnie, czyli w tej sytuacji była to komórka." - Sylwek.