czwartek, 25 listopada 2010

Kilka zdjęć od Sylwka / Some shots from Sylwek

Jak się okazuje, nasza prośba do Czytelników bloga działa. Dostaliśmy zdjęcia. Bardzo fajne, dobrej jakości, zrobione przy ul. Zana, tuż przy Media Markt. Autorem zdjęć i tekstu do nich przypisanego jest Sylwek, rowerzysta z Lublina, którego sam widziałem co najmniej raz na rowerze w starannie uprasowanej koszuli ;)

As it occurs, our kind request to our Readers works. We've received some photos. Very cool, of a good quality, shot on Zana st., just beside Media Markt. The author of the photos and the text, which they come with, is Sylwek - biker from Lublin, whom I had personally seen riding his bike in a neatly ironed shirt, at least once ;)

Oto co napisał Sylwek / Here's what Sylwek had written (in Polish only):

"Poniedziałek był dla mnie dniem wolnym od pracy, ale nie od obowiązków domowych.
Rano rozwiozłem rodzinę do szkół, przedszkoli i pracy.
Potem wróciłem do domu, śniadanie, sprawdzenie poczty, zakupy...
Następnie czekało mnie parę spraw w mieście, wziąłem aparat i w drogę, niestety autem.
Po drodze wstąpiłem do MM.
Wychodząc ze sklepu zauważyłem uwiązanego Treka do wyrwikółka:-)
Miałem jeszcze jakieś 45 min. aby odebrać Jaśka z przedszkola i nie wpakować się w uliczne korki.
Postanowiłem poczekać na właściciela Treka, zrobić mu parę fotek i chwile porozmawiać.
Aparat zawiesiłem na szyi i zacząłem pstrykać.
Po chwili podchodzi do mnie pan ochroniarz z MM.

- Dzień dobry ale nie może Pan robić zdjęć tutaj.
- Dzień dobry, dlaczego?
- Bo to jest budynek prywatny.
- Ale ja nie robię budynkowi zdjęć tylko rowerowi (i pokazuje mu ekran aparatu), więc dlaczego?
- Bo nie można.
- A chodnik jest jeszcze terenem prywatnym?
- Nie
- To jak stanę na chodniku to mogę zrobić?
- Nie
- Aha???

Pan jeszcze wytłumaczył mi, że takie dostał polecenie od przełożonego, więc ja go doskonale rozumiem.
Ochroniarz odszedł, a ja dalej pstrykałem.
Mimo ok. 5 stopni na +, sporo osób wsiadło na rower by przemierzać ulice Lublina."

I jego zdjęcia / And his photos





Jak dla mnie, te zdjęcia są świetne. Wielkie dzięki dla Sylwka za ich przesłanie. P.S. Zdjęcia wrzuciłem w rozdzielczości, w jakiej je dostałem, dzięki czemu można kliknąć na nie, by zobaczyć je w pełnym rozmiarze.

To me those pictures are great. Many thanks to Sylwek for sending them. P.S. I uploaded them in original resolution in which I got them, so you can click on each of them to see it in full size. 

wtorek, 23 listopada 2010

Ciągle jeździmy chodnikiem / We still ride on the pavement








Polskie przepisy nakazują rowerzyście jechać ulicą. Jazda chodnikiem jest zabroniona (dozwolona tylko w niektórych, szczególnych przypadkach). Niezależnie od tego, wielu rowerzystów jeździ na co dzień chodnikami, łamiąc tym samym prawo. Dlaczego? Przyczyny wydają się proste. To smutne, ale:
- boimy się jeździć ulicą ze względu na "kierowców", którzy traktują rowerzystę na drodze jak intruza :(
- nie mamy alternatywy dla jazdy ulicą, bo dróg rowerowych niestety jest u nas bardzo mało (w Lublinie aktualnie prawdopodobnie 32 km),
- czasem chodnikiem jest po prostu łatwiej i szybciej.

Konkludując: jazda chodnikiem jest łatwiejsza, przyjemniejsza, bezpieczniejsza i mniej stresująca. A jeśli poruszamy się wolno i z szykiem, to nie stanowimy żadnego zagrożenia dla pieszych.

The Polish Law obliges a biker to ride on the street (road). Riding on the pavement is forbidden (allowed only under some specific circumstances, on some conditions). Regardless of that, everyday many bikers chose to ride on pavements and brake the law by doing that. Why? The reasons seem to be clear. It's sad but:
- we are afraid of riding on the streets because of the "drivers", who treat bikers on the roads as intruders :(
- we do not have any alternative to riding on the street, cause we still have very few bicycle roads (in Lubline it is probably 32 km as for today),
- sometimes it is simply easier and quicker to ride on the pavement.


The conclusion is: riding on the pavement is easier, more enjoyable, safer and less stressful. And if we ride slow and with chic, we don't threaten pedestrians.

poniedziałek, 22 listopada 2010

Kolorowy wieczór / Colorful evening

To było dziś wieczorem. Ten rower... jest bardzo podobny do jednego z moich rowerów, na którym nie jeżdżę od lat, ale który bardzo lubię.

It was tonight. And that bike is very much like one of bikes I own, which I haven't been using for years but which i like very much.



piątek, 19 listopada 2010

Przedstawiamy Rzeszów Cycle Chic / Introducing Rzeszów Cycle Chic

Dzień dobry. Jak widać po prawej stronie tego tekstu, blog "Lublin Cycle Chic" ma dwóch autorów. To ja i Grzesiek - KermitOZ, założyciel tego bloga. Niedawno Grzesiek przeprowadził się do Rzeszowa, gdzie prowadzi swój własny rowerowy biznes i... bloga Rzeszów Cycle Chic. Rodzaj wykonywanej pracy ułatwia mu spotykanie rowerzystów na ulicach Rzeszowa, dzięki czemu blog naprawdę "żyje". Jeśli jeszcze tam nie zaglądaliście - zróbcie to. Warto!

Good morning. As you can see on the right hand side of this post, the "Lublin Cycle Chic" has two authors. It's me and Grzesiek - KermitOZ, this blog's founder. Some time ago Grzesiek has moved to Rzeszów, where he is running his own bicycle business and... Rzeszów Cycle Chic blog. The way he works makes it easy for him to meet bikers on the streets of Rzeszów, thanks to what the blog is really "alive". If you haven't visited it yet - do it. It's worth clicking! 



czwartek, 18 listopada 2010

Klasyk z ZSRR / A classic from the USSR

Ostatnio rowery składane są coraz powszechniejsze. Może nawet "modne". Tymczasem składaki to nie jest wymysł Dahona, Bromptona czy Stridy. Jest masa dowodów na to. I te dowody, choć pochodzą z lat 80 lub 90 XX wieku, jeżdżą dotąd po naszych ulicach. I to w jakim stanie. Dzisiaj przedstawiam klasyczny radziecki składak - Kama. Sam miałem kiedyś taki. Również czerwony, ale z białymi błotnikami. To był dopiero sprzęt. Pamiętam, że robiłem na tym rowerze dosłownie wszystko, co było możliwe... aż go po prostu wykończyłem :) Wiem, to ciężki radziecki sprzęt. Wydaje się niezniszczalny, ale... ja - w latach młodości - miałem specjalny talent do... nazwijmy to - intensywnego używania rowerów :)

Recently folding bikes have become more and more common. Maybe they are even "trendy". But the folders are not the invention of Dahon, Brompton or Strida. There is lot of evidence proving that fact. And those pieces of evidence, despite of the fact that they come from the 80's or 90's of the 20th century, can still be seen on our streets. And their condition is often good. Today I show you one of them, a classic soviet folder - Kama. I used to have one like this myself. It was red too, but with white mudguards. That was a piece of good bike! I remember that I used to do with this bike literally EVERYTHING you could do with one...until I simply killed it :) I know, I know, it's a solid, heavy soviet machine. It seems to be indestructable, but I - when I was a youngster - was very talented in... let's just call it - intensive use of bicycles :)

Klasyk. Wygląda świetnie, prawda?

A classic! Looks great, doesn't it?

wtorek, 16 listopada 2010

Beirut Cycle Chic - Mission: Impossible

Opuściłem niedawno jedną Masę Krytyczną w Lublinie. Niestety, miałem zlecenie w Bejrucie (Liban). Wyjechałem więc na kilka dni. Jako, że lot z Warszawy był we środę, a pracowałem dopiero w sobotę, miałem chwilę, żeby poimprezować i pochodzić po mieście z aparatem. Oczywiście, oprócz zwiedzania, próbowałem znaleźć rowerzystów i zrobić im zdjęcia. Okazało się, że wcale nie jest łatwo spotkać w Bejrucie, stolicy Libanu, z liczbą mieszkańców wynoszącą przynajmniej milion, a możliwe, że nawet 2 miliony (nie znają dokładnej liczby), szykownego rowerzystę. Nie jest tam łatwo spotkać rowerzystę W OGÓLE. Ja jednak zobaczyłem kilku "sportowców", jeżdżących na rowerach w kolorowych lajkrach. Ale - na szczęście - oprócz nich udało mi się sfotografować także... dwóch (tak, dwóch! :>) rowerzystów w ... powiedzmy ... codziennych, zwykłych, strojach.

Not to distant in the past I had to leave one of the Critical Masses in Lublin. I had a job in Beirut (Lebanon), so I left for few days. As my flight from Warsaw to Beirut was leaving on Wednesday, and I had a job on Saturday, I had some time to party and to walk around the city with my camera. Naturally, apart from sightseeing, I was trying to find some bikers and take pictures of them. It had occured that it is not so easy to meet a chic biker in Beirut, the capital city of Lebanon, with a population ranging from 1 million to about 2 million (they don't know the exact figure). It is not easy to find there ANY biker AT ALL. But I had the chance to see some "sportsmen" in colorful lycras. Fortunately, apart from them, I had managed to take pictures of two (yes, TWO! :>) bikers wearing ... let's say ... casual clothes. 


Oto pierwszy z nich. Starszy pan, który używał roweru jako ... straganu, z którego sprzedawał... COŚ ;) Jak się dobrze przyjrzycie, zauważycie, że rower ma chyba z 50 lat, ale mimo to jest w całkiem dobrym stanie. A właściciel - elegancki - koszula, spodnie...

Here's the first of them. An old man, who was using his bike as a... booth, from which he was selling... SOMETHING :) If you take a good look, you'll notice that the bike is probably about 50 years old, but it's still in quite good condition. And it's owner - very elegant - the shirt, the trousers...

Zanim pokażę drugiego rowerzystę, zaprezentuję Wam dwa rowery, które udało mi się znaleźć w Bejrucie, a które - moim zdaniem - pasowałyby dla szykownych rowerzystów. 

Before showing the other biker, I'll introduce to you two bikes, which I found in Beirut, and which -in my opinion - would be appropriate for chic bikers.

To - jak widać - nowy rower, który można było kupić. Zwróćcie uwagę na jego nazwę - "Chrysler PT CRUISER", dokładnie jak samochód. Ciekawe, czy ktoś go w ogóle kupi. Sądząc po liczbie ludzi poruszających się po Bejrucie na rowerze - poważnie w to wątpię.

This one is - as you can see - a new bike, which one could buy. Note it's name - "Chrysler PT CRUISER", just the same as the car. Wonder if anyone will ever buy it. Considering the number of people riding bikes in Beirut - I seriously doubt it. 

Ten rower wyglądał, jakby miał swojego właściciela. Jakby ktoś dojeżdżał nim codziennie do pracy. Szkoda, że nie spotkałem tej osoby. Ale... zobaczyłem przynajmniej rower, który jest jednym z moich ulubionych rodzajów rowerów. No i zaszło podejrzenie, że może być więcej rowerzystów w Bejrucie. Skoro mają stojaki... :)

This bike looked as it had it's owner. Like someone was using it to commute to work everyday. It's a pity, that I didn't meet that person. But... I saw a bike that is of one of my favorite types of bikes. And there was a probability that there may be more bikers in Beirut. If they have those bike stands... :)


I czas na drugiego rowerzystę. Tak jak pierwszy, ten też używał roweru do przewożenia czegoś. Zwróćcie uwagę, że rower ma dwa koszyki, ale ten chłopak mimo to trzyma coś w ręce. Zauważcie także, że jego rower również jest wyjątkowy. To rower z napędem elektrycznym.

And the time has come for the second biker. As the first one, he was using his bike to carry something. Note that the bike has two baskets, and this guy is still holding something in his hand. Also note that his bike is unique and somehow special too. It's an electric bike. 

Zrobiłem jedno zdjęcie temu chłopakowi i zanim zdążyłem nacisnąć spust migawki po raz kolejny, on już wystartował. Poniższe zdjęcie zrobiłem przy ISO 1250, f/5,6, czasie 1/3 s i ogniskowej 105 mm :)

I took one photo of this boy and before I made it to push the shutter again, he took off. The picture below was taken at 1250 ISO speed, f/5,6, 1/3 s exposure time and @105 mm focal lenght ;)


I tak wygląda Bejrut na rowerach. Większość ludzi jeździ tam samochodami i skuterami. A ruch na ulicach może być dla rowerzystów dość niebezpieczny. Może to właśnie dlatego wolą tam pojazdy silnikowe. 

And this is how the "Beirut on bikes" looks. Most people there use cars and scooters. And the traffic on the streets may be too dangerous for bikers. Maybe that is why the people there prefer vehicles with engines.

niedziela, 14 listopada 2010

Krótkie dni / Short days

Mamy jesień. Od zmiany czasu dni są tak krótkie, że znaczna ich część to czas, kiedy jest ciemno. Wiążą się z tym pewne trudności. Trudności w fotografowaniu.

It's autumn. Since the time change days are so short, that big part of them is the time, when it's simply dark. It can cause some trouble od difficulties. Such as making taking your photos difficult.


Na tym zdjęciu widać, co dzieje się, kiedy jedziesz rowerem z aparatem i próbujesz robić zdjęcie rowerzystce jadącej obok Ciebie, o zmierzchu. Tutaj ustawiłem w miarę wysokie ISO i starałem się jechać równo z tą dziewczyną. Niestety, było zbyt ciemno, a ja jednak jechałem zbyt szybko. Oto, co z tego wyszło. Nadmienię, że "obcięcie" głowy wynikało z tego, że zrobiłem zdjęcie bez patrzenia w wizjer.

This photo shows, what happens when you are riding a bike, holding your camera and trying to take a picture of a girl riding next to you, at the moment when it's getting dark. I set quite a high ISO speed and was trying to ride as fast as that girl. Well, it was too dark and I was riding too fast, as it occured. Here's the effect. I have to mention that "cutting" the biker's head is the effect of making the photo without looking in the viewfinder.




Zmierzch nadchodzi szybko, ale w mieście pomagają Ci na szczęście światła uliczne. I jednak lepiej jest robić zdjęcie jadąc ZA rowerzystką, z prędkością równą jej prędkości.

Dusk comes quickly, but in the city you are luckily supported by the streetlights. And it's better to take pictures, riding BEHIND the biker, with the velocity the same as his or her.



Najlepszą sytuacją do zrobienia zdjęcia, kiedy jest ciemno, wydaje się być, kiedy spotkasz rowerzystę, który akurat się zatrzymał. Dobrze jest mieć też jakiś sposób, by trzymać aparat nieruchomo. Tutaj użyłem słupa sygnalizacji świetlnej zamiast statywu :)


The best situation to take a photo, when it's dark, seems to be the one when you meet a biker that has stopped. It's good to have some way to hold the camera still. Taking this picture, I used the traffic light pole instead of a tripod :)


piątek, 12 listopada 2010

Dwie krótkie historie / Two short stories

Wczoraj skorzystałem z wolnego dnia i wybrałem się spacer z aparatem. Okazało się, że nie tylko ja chciałem zobaczyć uroczystości z okazji Święta Niepodległości. W centrum Lublina było sporo ludzi. Niektórzy przyjechali rowerami. Po uroczystościach ludzie rozeszli się do domów czy samochodów lub poszli posiedzieć w kafejkach i pubach na Starym Mieście. Zrobił się spory tłum. Tak więc rowerzyści jadący w tę samą stronę musieli jeździć pomiędzy pieszymi. Zobaczcie, jak to wyglądało.

Yesterday, as it was a day off for me (and other Poles too), I decided to take my camera for a short walk. It turned out that not only I wanted to see the ceremony of The Independence Day. There were quite many people in the centre of Lublin. After the ceremony they walked to their houses, cars or just went to spend some time in cafes and pubs on The Old Town. They made a crowd. So the bikers heading the same way had to ride among those people. Check how it looked.




Zauważcie, że dziewczyna na zdjęciu nie jedzie sama. Jej kompan jedzie kilka metrów przed nią.

Notice, that the girl is not riding alone. Her pal is riding few metres ahead of her.




Nieco później, na Starym Mieście, zobaczyłem dwie dziewczyny, z których jedna miała rower. Przechodziły obok mnie. Po chwili jednak się zatrzymały, a właścicielka roweru gdzieś poszła, zapewne na chwilę. Poprosiła swoją przyjaciółkę by potrzymała jej rower. I tym sposobem mam zdjęcia dwóch dziewczyn z tym samym rowerem.

A little later, in The Old Town, I spotted two girls. One of them had a bike. The passed me by. But, a moment later, they stopped. The bike owner went somewhere, for a while as I suppose, and she asked her friend to hold her bike. And that is how I have photos of two girls with one, the same, bike.






Którą z dziewczyn wolicie? Która lepiej wygląda z rowerem?

Which of those girls you prefer? Which of them looks better with the bike? 

wtorek, 9 listopada 2010

czarne torby / black bags

Trzy różne osoby. Trzy różne rowery. Trzy zdjęcia z jednego dnia, a na każdym z nich... czarna torba.

Three different people. Three different bikes. Three photos from one day, and a black bag on each of them.




niedziela, 7 listopada 2010

Wspomnienia lipcowego słońca

W lipcu wybraliśmy się na spacer po Starym Mieście. Towarzyszył nam aparat, który uwieczniał piękno kandydata na ESK 2016. Jeśli tak szykownych rowerzystek będzie więcej to o sukces możemy być spokojni. Zatem dziewczyny, do dzieła :) Następne lato dopiero za ponad pół roku, ale jesienią i zimą także można szykownie przemieszczać się rowerem...





czwartek, 4 listopada 2010

Jedna fotka / One shot

Jestem ostatnio trochę zajęty. A zmiana czasu skróciła dzień. Jest o wiele mniej czasu, w którym można łatwo zrobić zdjęcia rowerzystów. Dziś jedno zdjęcie Pani z wtorku. Lada moment umieszczę tu relację z podróży, w którą oczywiście wziąłem aparat i ... nie znalazłem prawie żadnych rowerzystów ;)

I'm a little busy lately. And the time change made the day shorter. It's far less time, when you can easily take photos of bikers. One shot of a Lady, made on Tueasday, for today. Shortly I'll put here a few words about my latest trip, where I, of course, had my camera with me and... barely managed to find some bikers ;)