sobota, 24 kwietnia 2010

Szykownie i przepisowo

Któregoś dnia, na Głębokiej w Lublinie, zobaczyłem tą dziewczynę:


Zauważyłem ją już, kiedy dojeżdżała po chodniku do przejścia dla pieszych. Byłem przekonany, że przejedzie przez przejście szybko i nie zdążę nawet wyjąć aparatu. Ale nie. Dziewczyna była nie tylko ładnie ubrana, ale i starała się stosować przynajmniej do niektórych przepisów o ruchu drogowym. Przed przejściem dla pieszych zeszła z roweru i przeprowadziła go po pasach. Wszystkim, którzy jeżdżą po mieście rowerami i ze względu na strach nie wjeżdżają na jezdnie, ale poruszają się chodnikami, polecam właśnie przeprowadzanie rowerów przez przejścia dla pieszych. Wszystkim tym polecam również, z całego serca, jazdę rowerem po ulicach miasta. Nie bójcie się tego, nie obawiajcie się, że jesteście zbyt wolni. Jazda po chodniku jest zabroniona przepisami, a ulice są dla Was.Wyjedźcie więc na nie, aby przyzwyczajać kierowców do tego, że drogi w miastach nie należą tylko do nich.

środa, 21 kwietnia 2010

Lublin rośnie w siłę

Wczoraj postanowiłem wziąć aparat na miasto i to był strzał w dziesiątkę, bo po oddaniu roweru do serwisu miałem okazję na spacer i spokojne namierzenie lubelskich cyklistek. Łowy udały się znakomicie. Najpierw gdy szedłem ulicą lipową w kierunku Piłdudskiego minęła mnie Karolina na klasycznym czarnym mieszczuchu. Nie zdążyłem jednak wyjąć aparatu i sytuacja wyglądała już na przegraną. Miałem jednak cień nadziei, że zatrzymała się na przejściu, bo później okazało się faktem. W dodatku czerwone światło świeciło się na tyle długo, że swobodnym krokiem doszedłem do nieznajomej rowerzystki i zaproponowałem zrobienie zdjęcia na bloga :)



Drugie zdjęcie to efekt wieczornego spaceru, na którym na deptaku zaczepiłem Kasię, która szła wraz z koleżanką i prowadziła swój czerwony rower. Także Kasia bez wahania zapozowała do zdjęcia i tym sposobem wtorek zakończył się podwójnym sukcesem. Pozdrawiam dziewczyny i zapraszam Was na Masę Krytyczną: piątek, 30 kwietnia o godz. 18 na Placu Litewskim :)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Prawdziwa elegancja na niedzielną przejażdżkę

W niedzielę wybrałem się na Wiosenny Rajd Rowerowy, organizowany w ramach akcji "Polska Na Rowery", przez zaprzyjaźnionych rowerzystów w położonym ok. 60 km od Lublina Parczewie. Trasa rajdu prowadziła przez okolice Parczewa, drogami asfaltowymi, jak i piaszczystymi, leśnymi, szutrowymi. Wśród około 40 uczestników był między innymi Pan jadący na dość mocno zużytym rowerze "Jubilat". Pan, poza tym klasycznym rowerem, wyróżniał się również wyjątkowo eleganckimi elementami ubioru. Miał bowiem na sobie szarą marynarkę, szare, ciemniejsze od marynarki, spodnie oraz jasnoniebieską koszulę. Sportowego akcentu jego ubiorowi nadawała czapka z daszkiem, całkiem uzasadniona w ten słoneczny dzień oraz ciemne okulary, równie uzasadnione. Zresztą... zobaczcie sami:


Pan na tym sprzęcie, w tym ubraniu, przejechał dystans ok. 40 km. Szacunek i pozdrowienia.

niedziela, 18 kwietnia 2010

MindEx

Dzień dobry.
Wczoraj byłem na rowerze. Pogoda przepiękna, sprzyjająca jeździe i sprzyjająca fotografowaniu szykownych rowerzystów. Niestety, nie miałem ze sobą aparatu. Wyszedłem pojeździć za miastem. Wracając do domu spotkałem parę osób na rowerach, ubranych bardzo ładnie i szykownie. Nie będzie jednak zdjęć tych ludzi. Jeśli czas mi pozwoli, być może dzisiaj uda mi się zrobić kilka fotek tego rodzaju.

Na pocieszenie zdjęcie mojej skromnej osoby, wykonane jakiś czas temu nad Zalewem Zemborzyckim, w czasie popołudniowej przejażdżki wydłużającej powrót rowerem z pracy.


Wszystkim rowerzystom życzę miłego dnia i polecam: skorzystajcie z dzisiejszej pięknej pogody i...wyjdźcie na rower! :)

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Wieczorna niespodzianka

Dobry wieczór.

Kiedy dziś rano wychodziłem do pracy, pomyślałem: "wezmę aparat". I tak się stało. Zanim wziąłem rower, włożyłem do torby mały, lekki aparat. Pojechałem. Ale dojazd do pracy (3,5 km) zajął mi dziś ok. 10 minut, nie miałem więc czasu nawet rozejrzeć się za rowerzystami na swojej drodze. Później, prosto z pracy, popędziłem na spotkanie, które potrwało dość długo. Potem kolejne spotkanie. Wszystko w pośpiechu. Wracając do domu około godziny 22 myślałem sobie: "no tak, wziąłem aparat, woziłem go cały dzień w torbie i...nic". Ale...

Kiedy stałem na światłach na jednym ze skrzyżowań, zobaczyłem poruszającą się chodnikiem rowerzystkę. Pomyślałem sobie, że to moja szansa na udane zakończenie dnia i wynagrodzenie sobie całodziennego dźwigania aparatu w torbie. Przełamałem więc swoje obawy o odmowę sfotografowania (na wyciąganie aparatu z torby i futerału i próbę uchwycenia rowerzystki w ruchu nie było już czasu) ze strony zauważonej dziewczyny na rowerze i zdecydowałem się na szybki ruch. I... udało się. Rowerzystka wyjęła słuchawki z uszu, zamieniła ze mną kilka słów i zgodziła się na zdjęcie. Efekt - poniżej:


Bardzo ładny rower i urocza Właścicielka, z szykownym dodatkiem do luźnego ubioru w postaci chusty owiniętej wokół szyi.

Dziękuję za zgodę na zdjęcie i serdecznie pozdrawiam.

A wszystkim Paniom lubiącym jeździć rowerami polecam brać przykład z Dziewczyny z tej fotografii - jazda wieczorem może być bardzo przyjemna. Nie jest już gorąco, na ulicach i chodnikach nie ma tłoku. Trzeba tylko dbać o swoje bezpieczeństwo i pamiętać o odpowiednim oświetleniu roweru. Pani z powyższego zdjęcia pamiętała. :)

wtorek, 6 kwietnia 2010

Marcowo, masowo, elegancko

W ostatni piątek marca pogoda dopisała na tyle, że na Lubelskiej Masie Krytycznej spotkaliśmy się w całkiem licznym gronie rowerzystów. Wśród Uczestników tego przejazdu rowerowego ulicami miasta znalazło się przynajmniej kilku rowerzystów ubranych - naszym zdaniem - dość szykownie. Jednym z nich był.... byłem ja sam :)

Ale nie będę już więcej pisał. Po prostu zobaczcie zdjęcia:




Nie wiem, jak na Was, ale na mnie rower i uśmiech jeżdżącej na nim dziewczyny działa jak narkotyk, hipnoza. Dlatego nie mogłem się powstrzymać od sfotografowania Pań, które widzicie na powyższych zdjęciach.


Aleee... jak widać powyżej, nawet ja sam stałem się obiektem godnym sfotografowania. :)





Dwa powyższe zdjęcia przedstawiają niektórych z Uczestników Masy Krytycznej w marcu 2010 w Lublinie.

Niebawem kolejne zdjęcia, już nie z Masy, ale po prostu - z ulic Lublina. Trzymajcie rękę na klamce hamulca (czyli na pulsie) :)

piątek, 2 kwietnia 2010



Dziś dwie fotki z lutowej Masy Krytycznej. Marcowe wkrótce. Pozdrawiamy panie: Agilę i Olę.