piątek, 17 września 2010

Szybko i sportowo, ale nie do końca.

Dziś dwójka rowerzystów. Oboje jadący po zjeździe z kładki nad ul. Smorawińskiego. Oboje ubrani "na sportowo", ale nie typowo "rowerowo". Czyli bez obcisłych gaci, bez butów wpinanych w pedały, bez jakichś specjalnych koszulek czy bluz. Rowerzystka w dżinsach, białych butach sportowych, białej kurteczce i białym kasku - lubię takie zestawienia, lubię takie kolory. Rowerzysta podobnie - sportowe buty, brązowe spodnie z jedną nogawką podwiniętą, kurtka, czapka z daszkiem (rano nie jest już tak ciepło jak w środku lata), plecak. Myślę, że oboje na pewno jechali do pracy. Tak jak ja.


2 komentarze:

  1. I tak jak ja :) Dziś wypróbowałam wersję "w spódnicy i na obcasach", nie uwierzycie, ale na obcasach łatwiej się jeździ niż chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja wierzę. nie próbowałem sam, ale coś o tym słyszałem ;)

    OdpowiedzUsuń