poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Wieczorna niespodzianka

Dobry wieczór.

Kiedy dziś rano wychodziłem do pracy, pomyślałem: "wezmę aparat". I tak się stało. Zanim wziąłem rower, włożyłem do torby mały, lekki aparat. Pojechałem. Ale dojazd do pracy (3,5 km) zajął mi dziś ok. 10 minut, nie miałem więc czasu nawet rozejrzeć się za rowerzystami na swojej drodze. Później, prosto z pracy, popędziłem na spotkanie, które potrwało dość długo. Potem kolejne spotkanie. Wszystko w pośpiechu. Wracając do domu około godziny 22 myślałem sobie: "no tak, wziąłem aparat, woziłem go cały dzień w torbie i...nic". Ale...

Kiedy stałem na światłach na jednym ze skrzyżowań, zobaczyłem poruszającą się chodnikiem rowerzystkę. Pomyślałem sobie, że to moja szansa na udane zakończenie dnia i wynagrodzenie sobie całodziennego dźwigania aparatu w torbie. Przełamałem więc swoje obawy o odmowę sfotografowania (na wyciąganie aparatu z torby i futerału i próbę uchwycenia rowerzystki w ruchu nie było już czasu) ze strony zauważonej dziewczyny na rowerze i zdecydowałem się na szybki ruch. I... udało się. Rowerzystka wyjęła słuchawki z uszu, zamieniła ze mną kilka słów i zgodziła się na zdjęcie. Efekt - poniżej:


Bardzo ładny rower i urocza Właścicielka, z szykownym dodatkiem do luźnego ubioru w postaci chusty owiniętej wokół szyi.

Dziękuję za zgodę na zdjęcie i serdecznie pozdrawiam.

A wszystkim Paniom lubiącym jeździć rowerami polecam brać przykład z Dziewczyny z tej fotografii - jazda wieczorem może być bardzo przyjemna. Nie jest już gorąco, na ulicach i chodnikach nie ma tłoku. Trzeba tylko dbać o swoje bezpieczeństwo i pamiętać o odpowiednim oświetleniu roweru. Pani z powyższego zdjęcia pamiętała. :)

1 komentarz: