środa, 21 kwietnia 2010

Lublin rośnie w siłę

Wczoraj postanowiłem wziąć aparat na miasto i to był strzał w dziesiątkę, bo po oddaniu roweru do serwisu miałem okazję na spacer i spokojne namierzenie lubelskich cyklistek. Łowy udały się znakomicie. Najpierw gdy szedłem ulicą lipową w kierunku Piłdudskiego minęła mnie Karolina na klasycznym czarnym mieszczuchu. Nie zdążyłem jednak wyjąć aparatu i sytuacja wyglądała już na przegraną. Miałem jednak cień nadziei, że zatrzymała się na przejściu, bo później okazało się faktem. W dodatku czerwone światło świeciło się na tyle długo, że swobodnym krokiem doszedłem do nieznajomej rowerzystki i zaproponowałem zrobienie zdjęcia na bloga :)



Drugie zdjęcie to efekt wieczornego spaceru, na którym na deptaku zaczepiłem Kasię, która szła wraz z koleżanką i prowadziła swój czerwony rower. Także Kasia bez wahania zapozowała do zdjęcia i tym sposobem wtorek zakończył się podwójnym sukcesem. Pozdrawiam dziewczyny i zapraszam Was na Masę Krytyczną: piątek, 30 kwietnia o godz. 18 na Placu Litewskim :)

2 komentarze:

  1. Tego mi najbardziej brakuje,odwagi do zaczepiania ludzi. Focenie "na paparazzi") nie zawsze mi moją maupą wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, ja też dysponuję małpką, która niestety ostatnio coś bardzo szwankuje i nie za bardzo mam wybór :D Albo pozowane albo brak fot :D pOZ:Drower
    Grzesiek

    OdpowiedzUsuń