czwartek, 25 czerwca 2009

Norweskie wakacje w Lublinie

Dzisiejszy dzień był zupełnie zwariowany. Najpierw wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie. Kilka godzin na uczelni zmarnowanych. Od pewnego momentu sytuacja odwróciła się o 180 stopni (żeby nie napisać, że o 540 ;D) i kilka wpisów do indeksu udało mi się na wariata zdobyć dosłownie w ostatniej chwili (niektóre nawet in blanco :D).
Dopełnieniem zwariowanego dnia było spotkanie zakręconej rowerowo rodzinki z Norwegii :) Gdy jechałem ul. Głęboką spostrzegłem kilka żarówiastych kamizelek, niestety zbyt daleko, żeby wyszło z tego sensowne zdjęcie. Gdybym nie dostrzegł flagi norweskiej to pewnie olałbym temat, ale na szczęście wesoło łopotała na poburzowym wietrze :D
Gdy podjechałem do tej gromadki zacząłem gadkę. Okazało się, że Martin i rodzinka jadą z Warszawy do Kijowa :D Dziś wyruszyli z Kazimierza i poprzez Nałęczów (gdzie złapała ich potężna burza) dojechali do Lublina, żeby zatrzymać się na jednodniowy odpoczynek. Ich podróż wygląda w ten sposób, że po trzech dniach jazdy robią sobie dzień przerwy. W sakwach wiozą cały rynsztunek, a w przyczepce Martin wiezie najmłodszego dzieciaka :D Razem siedmioosobowa gromadka :D No ładnie.
Chcieli znaleźć porządny camping, żeby nie spać w namiocie i porządnie odpocząć:) Doprowadziłem ich więc najpierw do ścieżki, a później pojechaliśmy prosto nad Zalew na kwaterę :) Zdążyliśmy przed zmrokiem. Ja natomiast pojechałem po ostatni dzisiejszy wpis - z sekcji Ergometru wioślarskiego :D (kolarstwo w tym semestrze formalnie zawieszone ;/).

PS. Z ideą Cycle Chic ma to raczej niewiele wspólnego. Wydaje mi się jednak, że warto zwrócić uwagę na obuwie. Oprócz jednego wyjątku wszyscy pedałują w sandałach :D

niedziela, 21 czerwca 2009

Rowerowy Lublin by Night - Part II

Żeby nie było, że tylko dziewczyny tej nocy jeździły rowerami:


piątek, 19 czerwca 2009

Rowerowy Lublin by Night - Part I

Tej nocy zaroiło się w Lublinie od rowerzystów :) Fotki robiłem z Michałem (ten od bagietek :D). Na początku po spotkaniu z Marcinem Hyłą (specjalista od infrastruktury rowerowej) przespacerowaliśmy się we trójkę (Marcin nie miał roweru :P) na Stare Miasto. Tuż koło Bramy Krakowskiej zaczepiłem nieśmiało ;) kolejną sympatyczną rowerzystkę. Miał to być dzisiaj jednorazowy wybryk, w celu mienia czegoś na bloga...

Później pojechaliśmy na Plac Litewski, gdzie akurat odbywało się przedstawienie w ramach Festiwalu Teatrów Europy Wschodniej "Sąsiedzi". Naszą uwagę przykuło dużo zaparkowanych rowerów, a także kilku rowerzystów stojących z rowerami w tłumie i kilku jeżdżących po placu. Nie wyciągnęliśmy jednak wtedy aparatu. Taki pomysł zrodził się dopiero w mojej głowie w Parku Saskim, gdzie czekaliśmy na kolejną odsłonę ww. festiwalu. Zauważyłem, że dużo rowerów jest przypiętych do ogrodzenia (niestety stojaków jeszcze nie ma). Zaproponowałem, żeby zrobić objazd po mieście i sfotografować rowery, bo tej nocy naprawdę obrodziło :D Przy okazji zaprosiliśmy kilka osób na najbliższą masę krytyczną :) Nie mogliśmy uwierzyć, że ciągle, dosłownie co chwilę przyjeżdżają nowi ludzie na rowerach. Na zdjęcie załapała się m.in ta koleżanka:

Później machnęliśmy się z powrotem na Litewski i na Stare Miaste, gdzie jednak rowerzystów już nie było. Wróciliśmy więc do Saskiego (po drodze znowu minęliśmy kilku amatorów dwóch kółek). Tam załapaliśmy się na zakończenie imprezy (występ steperów). Na koniec ustrzeliliśmy jeszcze jedną fotkę, tym razem zapozowała Emilia, z którą odbyliśmy zresztą bardzo ciekawą rozmowę o rowerach :)

Jutro reszta fotek z bardzo rowerowej (i także bardzo pogodnej - alleluja!) lubelskiej nocy rowerowej.

czwartek, 18 czerwca 2009

Poprzerwowy wpis blogowy

Dzisiaj miarka się przebrała i postanowiłem, że w końcu zawiśnie tutaj jakieś nowe zdjęcie. Natknąłem się na sympatyczną rowerzystkę Ankę. Pogadaliśmy chwilę o blogu, masie, stronie Stowarzyszenia "Rowerowy Lublin", no i oczywiście została ustrzelona fotka.

Postaram się znowu rozpędzić bloga, żeby mechanizm nie zardzewiał :) pOZ:Drower.